> > Popieram Romana. Ja robie ponad 100kkm rocznie. Polonez, 12 letni nie wiem
> > ile mial juz na liczniku, na pewno powyzej 100kkm, a zrobilem nim bez
> > remontu ponad 120kkm i ... nie bylo juz po co remontowac, bo buda sie
> > rozpadala (poprzedni wlasciciel chyba nie wiedzial, co to konserwacja
> Chlopie. Robisz 100tysiecy kilometrow rocznie. To jest 274 km dziennie, a
> to sa cztery godziny jazdy w najlepszym wypadku. A to jest jedna szosta
> twojego zycia. chyba cos ci sie pier...nelo z tymi 100 tysiacami. I jezeli
> przejezdziles nim 120 tysiecy i sie buda rozpadla to bylo w takim razie w
> rok i troche po jego zakupie. Czyli ze jak go kupowales, to blacha byla
> O.K., ale rok pozniej juz nie bylo jej po co remontowac. Czy to ma byc
> argument przemawiajacy za Polonezem?
> Nie bronie wcale BMW, chociaz sam mam 318. Tez sie psuje czasem. Czesci
> troche kosztuja. Jak ide po cos do sklepu to np. filtr powietrza mnie
> kosztowal 68, a moj koles co ma opelka dal tylko 30. Jest roznica nie. Nie
> chodzi mi tu o kwote, ale o roznice procentowa. Fakt bezsprzeczny, ze moj
> filtr jest akurat prostokatny, a taki trudniej wykonac. A tego akurat
> jestem swiadom, bo wiem jak takie filtry sie robi.
> > przestrzeni zamknietych. Teraz jezdze PF 1500 z ukladem napedowym Poloneza
> > 1600 i co niektorym na trasie szczeka opada przy 140km/h, jak widza
> > wyprzedzajacego ich Fiata.
> Mialem FSO1500ME. Silnik i skrzynia od Poloneza. Jezdzil 150-160km/h na
> maksa. Rzeczywiscie miny niektorych kierowcow sie wydluzaly jak ich
> wyprzedzalem. Ale trzasl sie juz przy tym okrutnie i bylo widac, ze go
> taka jazda powoli zabija. Teraz jezdze BMW i: jezdzi 200 km/h i sie nie
> trzesie - jest gladko jak w fotelu przed kominkiem; jezdzi te 200km/h
> niezaleznie od tego, czy jade sam czy jedzie 5 osob i caly bagaznik
> plecakow; pali mniej; jest w nim ciszej; czuje sie w nim bezpieczniej; nie
> musze sie silowac z kierownica chociaz nie mam wspomagania, a opony 195.
> Koles ma Poloneza co ma jakies 2 czy 3 lata. Ze dwa razy mialem okazje
> pojechac z nim w trase. Okrutnie mnie to meczylo - ciasno w srodku,
> niewygodnie, halas taki ze sie przez komorke nie mozna dogadac (w BMW
> spokojnie rozmawiam przy dowolnej predkosci), do tego huczy tylny most, a
> samochod sprawia wrazenie ze sie chce rozpasc.
> > Mam na mysli samochod, w ktorym nie wypadaja tulejki gumowe z zawieszenia
> > itp.
> > Ludzie, podchdxcie rozsadnie do samochodow, przeciez liczy sie nie
> > maksymalna szybkosc i przyspieszenie, ale takze komfort jazdy, wygoda,
> > ekonomika. Nie kazdego stac na utrzymanie BMW 7 ze wzgledu na np. koszty
> >
ubezpieczenia itp. Dla jednych Poltek jest alternatywa miedzy 30-letnim
> > Audi, innym po prostu odpowiada.
> No wlasnie. Komfort.
> BMW z 1984 to nie jest mlodzieniaszek, ale pamietajcie ze seria 7 to
> limuzyny wysoce komfortowe. Pojecie komfortu nie zmienilo sie w ciagu
> kilkunastu lat - nadal uwazamy, ze komfortowo w samochodzie jest wtedy,
> kiedy jest cicho, wygodnie, bezpiecznie itp.
> Polonezowi do komfortu daleko, aczkolwiek ma rozne ciekawe rozwiazania,
> ktorych nawet ja nie mam (regulowana kolumna kierownicy na przyklad).
> Tylko co z tego, jezeli te rozwiazania w Polonezie sa szajsowate i ohydne,
> a do tego najczesciej od razu sie psuja, wyrabiaja itp.
> > A moim zdaniem BMW jest wyzylowane i z przebiegiem powyzej 150kkm nikt mnie
> > na nie nie namowi, moze byc nawet 2 miesieczne.
> > Howgh
> Co to znaczy wyzylowane? Moje ma 220kkm i: przyspiesza do 100 km/h w 12
> sekund i to jest rezultat zmierzony osobiscie ze startu zatrzymanego z
> trojka ludzi na pokladzie. Katalogi podaja 11,6, wiec 0,4 s miesci sie w
> granicach bledu czy nieumiejetnosci kierowcy. Katalog podaje, ze pali 9,6
> w miescie. Rzeczywiscie pali tyle, ale to juz przy mocnej jezdzie. Przy
> jezdzie spokojniejszej schodzi ponizej 9. Oleju nie bierze w ogole, a do
> tego ma wskaznik, ktory odlicza czas do jego wymiany
> > >Na autostradzie i wedlug wskazan licznika Poldka - odejmij te pare
> > procent...
> A tu sie zgadzam, ze liczniki samochodow pokazuja wiecej niz jest
> naprawde. Skrupulatnie to kiedys mierzylem i w paru samochodach tak bylo.
> Takie male oszustwo zebys sie czul dowartosciowany, ze jedziesz Poldkiem
> 160km/h czy BMW 200km/h
> > > RZ> Ludzie polonez do 150 sie nie rozpedza moca silnika tylko sie
> > > RZ> buja ( szczegolnie z silnikiem 1.5 l ).
> Polonez 1500 to nie wiem, ale FSO1500 sie rozpedza, ale jest lzejszy
> > > RZ> ( a gdzie zreszta mozna jezdzic samochodem z tylnym zawieszeniem na
> > > RZ> resorze ( jak przyczepa )).
> > >I jak Corvette. I jak mnostwo samochodow terenowych...
> Samochody terenowe maja naped 4WD i nie tancza na sniegu tak jak Polonez.
> A Corvette tez raczej sluzy do jazdy latem niz po sniegu ;-)
> > > RZ> A cha dodatkowo wazniejsze jest przyspieszenie a nie
> > > RZ> predkosc maksymalna.
> > >Gdzie jest najwazniejsze przyspieszenie? Na swiatlach? Bo na autostradzie
> > >troche mniej.
> Na autostradzie rzeczywiscie, ale ja mam do autostrady kilkaset kilometrow
> (chyba pod Szczecinem najblizsza - jestem z Gdyni). Mamy tu dwujezdniowke
> ale autostrada nie jest, a poza tym tylko 40 km. Przy 160km/h nietrudno
> zauwazyc, ze to kwadrans. a przyspieszenie potrzebne jest nie na swiatlach
> do podbudowy wlasnego ego tylko na wszelkich innych drogach i ulicach,
> gdzie wyprzedzajac wjezdzasz na przeciwny pas ruchu. A gra idzie o
> niebagatelna stawke - bo o twoje zycie, wiec lepiej miec tu handicap w
> postaci przyspieszenia. I nie musisz wpychac sie na trzeciego liczac, ze
> ci ktos z naprzeciwka ustapi miejsca. Pamietaj ze sa tacy co czasem nie
> ustepuja - ja akurat do nich naleze, uwazam ze jak nie masz przyspieszenia
> zeby nie wymuszac pierwszenstwa, to nie wyprzedzaj tylko jedz grzecznie za
> kims
> A cala dyskusja w rodzaju nowy Polonez czy leciwe BMW to jest demagogia,
> niepotrzebne podniety i wojna religijna. Kazdy ma swoje racje. Kierowcy
> ktorzy wiedza jak samochod dziala moga sobie kupowac starsze i lepsze
> limuzyny, a ci, ktorych wiedza konczy sie na tym gdzie sie wlewa paliwo, a
> gdzie jest autoryzowany serwis beda kupowali nowe gowniane samochody bo
> nie maja pojecia co i jak.
> Igor
I tu na koncu cie popieram. Kazdy jexdzi takim samochodem, na jaki go
stac/lubi/potrafi/moze (niepotrzebne skreslic). Nowy samochod jednak jest nowy,
ale czy zastosowane w nim rozwiazania sa najlepsze i najnowsze, to calkiem inna
polityka. To, ze napisalem o BMW i 150kkm jeszcze nie swiadczy, ze za rozsadna
cene bym jej nie kupil, ale niektorzy po prostu na dobra marke samochodu szukaja
jeleni, ktorzy nie orientuja sie w trwalosci poszczegolnych modeli. Sam sie
przymierzam do kupna 725i z 85 roku. Buda jest w porzadku (sprawdzana na
stanowisku diagnostycznym), a silniczek w razie potrzeby sobie sprowadze.
pracuje w TP SA i jezdze prywatnym samochodem. Czasami robie dziennie ponad 1200
km na trasie (np Lublin-Katowice-Rzeszow-Warszawa), a w zwiazku z tym, ze mam tez
ciaganiem przyczepki lub lawety). Nie jezdze sam, bo to by bylo samobojstwo,
musze miec zmiennika, ale to dalej jest kolatanie sie w samochodzie.
motocyklem. Zapytajcie motocykliste, jak sie czuje przu 150 km/h widzac
motocyklisty. O ile w samochodzie skora cierpnie to tutaj ........
Schodzac troche z tematu, szanujmy troche motocyklistow, tak jak w przyslowiu "
Szanuj las, tez mozesz kiedys zostac partyzantem". Moze troche glupie, ale
naprawde ma sens.
Comments mile widziane......