Ale pewnego dnia, mówiła Zina, na drodze prowadzącej do mostu rozdzielającego pojawiła się nowa postać. Była to zagadkowa osoba składająca się jakby ze zmiennego ciągu ról. Czasami nazywano ją Pocieszycielem. Czasami Obrońcą. Czasami Rzecznikiem. Czasami Wspomożycielem. Czasami Doradcą. Nikt nie wiedział, skąd on się wziął. Przez tysiące lat nie było go tam i nagle się zjawił. Stał na poboczu ruchliwej drogi, którą dusze wędrowały do mostu rozdzielającego, i jako niejasna postać czasami, choć rzadko, sprawiająca wrażenie kobiety, dawał znaki wszystkim przechodzącym, chcąc zwrócić ich uwagę. Chodziło o to, żeby Rzecznik porozumiał się z duszą, zanim ta wejdzie na most rozdzielający, bo wtedy było już za późno. .

— Chyba nie — zgodził się chłopiec. — Ale, zdaje się, mówiłaś, że możesz przywrócić mi pamięć.. Jako tako umocowawszy zrolowane śpiwory, ruszyli powoli w kierunku stacji benzynowej, gdzie Pete’owi udało się załatwić z sympatycznym chłopakiem obsługującym pompy pozostawienie na parę godzin niepotrzebnego ekwipunku.. Wstrząs był tak wielki, że nawet nie udało mu się zemdleć. Krew mu się ścięła lodem w żyłach i stracił głos. Zimno nie miało z tym nic wspólnego.. Pragnąc przyjrzeć się lepiej księciu, jakbym miał go oglądać po raz ostatni, wychyliłem się daleko poza krawędź muru, nie bacząc na niebezpieczeństwo. Sprawił to niezwykły traf, że w owej chwili ukruszył się pod moją dłonią spory kamień i zleciał w dół. Tylko przytomności umysłu i wrodzonej zręczności zawdzięczam, że zachowałem równowagę i nie spadłem razem z nim. Głaz przeleciał niezmiernie blisko książęcej głowy i gdyby Pobożny się nie pochylił, zmiażdżyłby ją niezawodnie wraz z fantazyjnym hełmem. Spadł między pospólstwo, nie czyniąc specjalnych szkód, kogo bowiem mógł obchodzić w takiej chwili rozbity czerep jakiegoś plebejusza. Czym prędzej zeskoczyłem z mojego punktu obserwacyjnego do środka wieży, obawiając się, że zostanę ukarany za niefortunny postępek. Kiedy jednak po dłuższej chwili wyjrzałem ostrożnie zza wyłomu, zobaczyłem, że książę pojechał dalej, jakby nic się nie stało.. - To nasza jedyna szansa, ekscelencjo - powiedział Estordu.. - Ellie, ktoś skrzywdził Andreę tak bardzo, że teraz ona nie żyje. Nie chroń tej osoby. Andrea chciałaby, żebyś powiedziała nam wszystko, co wiesz.. Kapitan rozłączył się, rozlegające się trzaski w głośniku zagłuszył hałas stałych pasażerów, którzy jak zwykle zaczęli się tłoczyć przy kabinach wizjofonowych.. Ta czternastka miała odlecieć tuż przed nadejściem zimy, kiedy i tak nie ma wiele pracy. Dotrą na Ziemię, rozejrzą się i wrócą przed nadejściem wiosny..

Random Posts:

Banner:

Partners:

Most Rated: